
W Warszawie sytuacja jest tragiczna: do państwowych żłobków nie sposób się dostać, listy rezerwowe obejmują kilkadziesiąt nazwisk. Niań również brak, poza tym wiele mam obawia się oddać dziecko pod opiekę zupełnie obcej, często niedoświadczonej osoby, która dodatkowo sporo kosztuje. W takiej sytuacji jedyną alternatywč okazuje się prywatny żłobek, czyli tak zwany klubik, akademia, chatka czy domek. Osoby prowadzące działalność gospodarczą zakładają takie plac&oacutm;wki, jednak nie nazywają ich żłobkami, ponieważ żłobki podlegają pod niezwykle restrykcyjne przepisy Ministerstwa Zdrowia. Tymczasem za granicą prywatny klub dla dzieci założyć może niemal każdy i to bez spełniania nadmiernie wyśrucowanych norm.
Miniklubiki, czyli żłobki prywatne, zapewniają zwykle lepsze warunki niż żłobki państwowe. Na 1 nianię przypada mała grupka dzieci, każde dziecko ma osobne łóżko lub materacyk, naczynia do jedzenia, niektóre placówki zapewniają w ramach opłaty pieluchy oraz chusteczki pielęgnacyjne. Najlepsze prywatne żłobki mieszczą się w domach wolnostojących, posiadają ogrody, zapewniają dzieciom wyżywienie oraz zajęcia tematyczne. Dzieci na początku mogą przychodzić do placówki z rodzicami, żeby lepiej poznać swój żłobek, a także nianie oraz inne dzieci. Przed zapisaniem dziecka do takiego klubu warto go odwiedzić, dokładnie obejrzeć, zadać dużo pytań i oczekiwać wyczerpujących odpowiedzi. Niestety klubików dla dzieci jest mało. Na Bielanach na przykład jest tylko jeden, otwarty w marcu br.
Warto posyłać dzieci do żłobka, gdyż w grupie malec rozwija się dużo szybciej niż w pojedynkę. Dzieci ponad to uczą się od siebie nawzajem pożytecznych umiejętności (np."korzystania z nocnika). Zanim jednak zdecydujemy się na konkretną placówkę, upewnijmy się, że nasza pociecha będzie się w niej czuła dobrze!
|