
Powinien dbać o dobrą atmosferę w klasie, nie stresować, nie narzucać... itd. A przy tym wszystkim za niestosowność uważa sie domaganie się lepszych warunków pracy i lepszej płacy!
"Przyznanie nadrzędnej roli służebności wobec dziecka jest słuszne. Może przynieść jednak zachwianie proporcji. Może doprowadzić do tego, że nauczyciel utraci prawo do swej odrębności, stanie się jedynie przedmiotem służącym do realizacji określonych wcześniej celów." (Marek Głowiński)
Przedstawiony tu zakres oczekiwań i wymagań wobec nauczyciela jest ogromny. Pojawia się pytanie, czy jeden człowiek jest w stanie spełnić je wszystkie? Czy te oczekiwania należy uznać za powinności zawodu nauczyciela? W swojej pracy nauczyciel napotyka na liczne trudności, które K. Konarzewski nazywa "osobliwościami roli nauczyciela".
Podstawowym problemem jest niejasność roli nauczyciela. Polega ona na tym, że nie ma uzgodnionych, wymiernych kryteriów zawodowej doskonałości. Uważa się, że takim narzędziem mogą być testy osiągnięć ucznia. Jednak przyjęcie takiego rozwiązania prowadzi do podporządkowania nauczyciela programom. Złe wyniki w takich testach nie świadczą jednak jeszcze o nieudolności nauczyciela. Tak więc wyniki nauczania są kryterium niepewnym i nie mogą być jedynym źródłem wiedzy o czyjejś przydatności do zawodu.
"Tak, jak dobry poeta to poeta czytany, tak dobry nauczyciel szanowany. Spragniony wiedzy o swej wartości, nauczyciel odczytuje ją w oczach swojego dyrektora, rodziców swoich uczniów, wreszczie samych uczniów. To kryterium skazuje go na zabieganie o szacunek innych, a więc czyni go klientem, a zarazem konkurentem wobec swoich kolegów." (K. Konarzewski)
Szkoła to miejsce gdzie krzyżują się sprzeczne oczekiwania co do roli nauczyciela. Nie tylko nie dysponujemy jednoznacznymi kryteriami, co to znaczy być dobrym nauczycielem, ale przedstawiona w powyższym cytacie sytuacja odsłania zagrożenia dla autonomii poczynań nauczyciela. Jest to ważny problem, gdy w grę wchodzi ustalenie zakresu powinności zawodowej.
Oczekuje się od szkoły, że będzie ona służyła swoistemu powielaniu struktur społecznych. Jednak tworzenie warunków dla reprodukcji układu społecznego, to nic innego, jak czynienie ze szkoły miejsca utrwalania nierówności. Przykładem jest choćby istnienie szkół elitarnych. Ktoś powie, że rozwiązaniem ograniczającym nierówności powinno być indywidualne podejście do ucznia. Ale takie rozwiązanie niesie także pewne niebezpieczeństwa. Może prowadzić do tego, że uczeń będzie miał w przyszłości trudności z określeniem swojego miejsca w społeczeństwie. Zbyt głębokie przekonanie o własnej odrębnosci, może prowadzić do ograniczenia zdolności realizacji swoich zobowiązań o charakterze społecznym.
"Rola nauczyciela okazuje się głęboko niespójna. Jest to niespójność nieusuwalna, wynikająca z usytuowania nauczyciela na skrzyżowaniu różnorodnych roszczeń." (K. Konarzewski)
Nie wszyscy podzielają przekonanie, że szkoła i nauczyciele mają zajmować się wychowaniem. Ks. Józef Tischner w książce "Przekonać Pana Boga", w części poświęconej jego poglądom na kwestie szkolne stwierdza:
"Myślę, że szkoła była, jest i będzie instytucją, a instytucja obejmuje ludzi, struktury i formy. Można powiedzieć, że szkoła formalizuje - uczy "jak", ale nie uczy "co" (...) Ludzie często źle znoszą formy. Instytucja bez formy jest jednak niemożliwa. Rousseau usiłował tworzyć szkołę bez formy, na zasadzie czystej spontaniczności, ale to do niczego nie prowadziło. (...) Zawsze uważałem, że pierwszym zadaniem szkoły jest uczyć, nie wychowywać, i spierałem się na ten temat z wieloma nauczycielami. Byłem zdania, że wychowuje się poprzez uczenie (...). Wychowawca powinien uczyć bezinteresownego podejścia do przedmiotu. Pierwotne podejście do świata jest bezinteresowne. Bezinteresownie odkrywają reguły, jakimi się on rządzi, bezinteresownie słuchają muzyki, grają w piłkę. Ale już w szkole średniej pojawia się pytanie: co mi z tego przyjdzie? Nauczyciele wymyślają wtedy różnego rodzaju motywacje: że uczyć się to wielki interes - możesz sobie potem kupić samochód, pojechać na wycieczkę... W ten sposób wtłacza się ucznia w strukturę interesowności".
Przytoczone słowa określają w jakiejś mierze powinności nauczyciela. Wskazują bowiem, że niedopuszczalne jest czynienie w trakcie wychowania wcześniejszych założeń o charakterze manipulacyjnym, a równocześnie zwracają uwagę na fakt, że sam kontakt z dzieckiem jest już częścią procesu wychowawczego.
Opr. m.in. na podst. Marek Głowiński "O roli nauczyciela" 2000 r.
|